Reklama
Reklama

Matka i syn okradli drogerię w regionie. Tłumaczyli się chęcią udziału w "młodzieżowym challenge'u"

fot. Policja
fot. Policja

Kobieta zrobiła to dwa razy tego samego dnia.

Do policjantów z Piły wpłynęło zgłoszenie dotyczące kradzieży towaru z drogerii na terenie miasta. Z treści informacji przekazanej od pracownika sklepu wynikało, że dwóch klientów korzystało z kasy samoobsługowej - zapłacili jednak tylko za część przedmiotów, które mieli w koszyku, a resztę zabrali nie płacąc.

- Do sprawy zabezpieczono nagranie monitoringu, na którym dokładnie widać jak młody mężczyzna kasuje tylko 2 z 4 posiadanych w koszyku przedmiotów. Po chwili podchodzi kobieta, która odkłada w pobliżu kasy kolejny przedmiot, a następnie wszystkie pakuje do torby. Mężczyzna w tym czasie finalizuje transakcję i oboje odchodzą od stoiska - relacjonuje podkom. Wojciech Zeszot z pilskiej policji.

Policjanci szybko ustalili, jak nazywają się osoby z nagrania. To 46-latka i jej 15-letni syn. Wartość skradzionych przedmiotów oszacowano na 458 złotych. Tłumaczenie kobiety jest absurdalne. - W trakcie rozmowy przyznała, że zrobiła to za namową syna, ponieważ chciał wziąć udział w młodzieżowym challenge'u polegającym na świadomej kradzieży jak największej ilości produktów, przy jednocześnie jak najniższym rachunku - dodaje.

Kobieta za ten czyn odpowie przed sądem, a jej syn przed Sądem Rodzinnym. Ale to nie koniec. - Tego samego dnia, po zakończonych czynnościach w siedzibie Komendy Powiatowej Policji w Pile, kobieta pojechała do jednego z marketów na osiedlu Zielona Dolina. Tam, będąc sama, postąpiła w identyczny sposób. 46-latka ponownie próbowała zrobić zakupy nie płacąc za cały koszyk, a jedynie za kilka wybranych przedmiotów. Sytuację zauważył ochroniarz, który ujął kobietę podczas wyjścia ze sklepu.

Tym razem kobieta ukradła przedmioty warte blisko 300 złotych. I tym razem odpowie za to przed sądem. - Mundurowi usłyszeli od kobiety, że zrobiła to, ponieważ taki teraz trend panuje na jednej z popularnych platform społecznościowych. Policjanci zajmujący się sprawą próbowali odnaleźć w sieci challenge, który miał nakłonić kobietę i jej syna do kradzieży. Nie zauważyli jednak żadnego takiego wyzwania. Być może cała historia miała być tylko wymówką podczas złodziejskiej wpadki. Mimo tego przestrzegamy przed szukaniem inspiracji w sieci do różnego rodzaju zachowań, szczególnie takich, które mogą zagrażać bezpieczeństwu lub łamać przepisy obowiązującego nas prawa.