Reklama
Reklama

Poznańska prokuratura bada cyberatak na Żabkę. Śledczy sprawdzają, jak doszło do wycieku

fot. Materiały prasowe
fot. Materiały prasowe

Śledztwo jest na początkowym etapie.

Na początku sierpnia, portal Niebezpiecznik.pl poinformował o zhakowaniu serwerów sieci Żabka. Według informacji atakujący wykradł dane osobowe, głównie pracowników i kontraktorów, a także dokumentację projektową, kod źródłowy i dane dostępowe. Skradzione informacje miał zaoferować w sieci za 5000 euro.

Po kilku dniach Żabka potwierdziła, że wykryto nieautoryzowany dostęp do wybranych zasobów technicznych. Sieć zapewniła, że dane transakcyjne, usługi konsumenckie oraz aplikacja Żappka pozostają bezpieczne. Sprawa została zgłoszona UODO i organom ścigania.

Niebezpiecznik zwracał uwagę na nietypowy charakter incydentu oraz jego czas - doszło do niego krótko po ogłoszeniu planów przejęcia Żabki przez kanadyjską spółkę.
Jak informuje PAP, Prokuratura Rejonowa Poznań-Wilda prowadzi postępowanie w tej sprawie. Śledztwo jest na początkowym etapie i nikomu nie przedstawiono dotąd zarzutów.
Według PAP sprawę zgłoszono organom ścigania oraz instytucjom zajmującym się ochroną danych osobowych. Prokuratura bada możliwość popełnienia przestępstwa bezprawnego uzyskania informacji i ustala mechanizm przełamania lub ominięcia zabezpieczeń.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prokurator Łukasz Wawrzyniak, przekazał PAP, że na tym etapie śledczy nie informują o szczegółowych ustaleniach ani planowanych działaniach. Z kolei wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapewniał, że incydent nie dotyczył danych klientów aplikacji Żappka, danych transakcyjnych ani funkcjonowania sklepów.