Reklama
Reklama

Nocna akcja służb z udziałem dronów, robotów i sonarów pod Poznaniem. "Apelujemy o odpowiedzialność"

fot. OSP Luboń / FB / screen
fot. OSP Luboń / FB / screen

Okazało się, że pomoc nie była potrzebna.

W nocy o zdarzeniu informował nas Czytelnik. "Mam takie pytanie: co się dzieje w Luboniu? Strażacy, policja i karetka jeżdżą. Nurkowie też jechali, strażacy z łódką"- pisał.

Wypoczynek nad morzem? Sanatorium Bałtyk w Kołobrzegu zapewnia relaks, komfort i zdrowy klimat sprzyjający regeneracji. Tel. +48 94 355 34 44, info@subaltyk.pl
REKLAMA

Swoją akcję opisuje OSP Luboń. Późnym wieczorem służby otrzymały zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który miał wejść do stawu i z niego nie wyjść. Na miejsce skierowano liczne siły, a w poszukiwaniach wykorzystano m.in. drony, roboty i sonary. Po blisko dwóch godzinach działań oraz po ustaleniach policji i kontakcie z osobą zgłaszającą okazało się, że opisywane zdarzenie najprawdopodobniej w ogóle nie miało miejsca.

Jest ważny apel strażaków. "Każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia jest i musi być traktowane przez służby poważnie. Za takim zgłoszeniem idzie jednak uruchomienie całego systemu - ratowników, pojazdów, specjalistycznego sprzętu i wielu osób, które przez ten czas mogły być potrzebne przy innym, rzeczywistym zdarzeniu."- podkreślają strażacy.

"Apelujemy o odpowiedzialność. Jeśli wzywamy służby, przekazujmy możliwie dokładne i przede wszystkim prawdziwe informacje. Bezpodstawne wezwanie to nie tylko niepotrzebnie zaangażowane siły i środki. To również ryzyko, że w tym samym czasie ktoś naprawdę będzie potrzebował natychmiastowej pomocy."-
dodają.