Tor Poznań może zostać zamknięty?
Pojawiły się problemy.
Sprawę opisuje "Głos Wielkopolski". Ustawa, która miała wyłączyć obiekty sportowe, w tym Tor Poznań, spod norm hałasu, została wycofana z procedowania w Sejmie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska złożyło wniosek o jej wycofanie, jednocześnie przedstawiając własny projekt. Zakłada on obowiązek uzyskiwania decyzji środowiskowych dla tego typu obiektów.
"Obiekty sportowe muszą istnieć, bo inaczej za chwilę dojdziemy do absurdu, w którym ze względu na normy trzeba będzie zamknąć stadion miejski, na którym gra Lech Poznań" - komentuje cytowany przez dziennikarzy Jacek Tomczak, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego z Poznania. Jak dodał, decyzje środowiskowe, które ministerstwo chce nałożyć na Tor Poznań, są skomplikowane i długotrwałe, a jedna z nich omal nie doprowadziła już do zamknięcia toru.
"Decyzja o wyłączeniu Toru Poznań została zawieszona na pół roku, więc czas nas nagli" - przypomina Bartosz Zawieja, poseł Koalicji Obywatelskiej z Poznania. "Będziemy robili wszystko, żeby ten tor, działający w tym samym miejscu od 50 lat, dalej mógł działać" - zapowiedział.
Wstrzymanie decyzji obowiązuje od połowy kwietnia, a dalszy los Toru Poznań wciąż jest niepewny. Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolskiego, podkreśla, że tor pełni także ważną funkcję szkoleniową i pozwala kierowcom bezpiecznie doskonalić umiejętności.
Jak zaznacza, wyłączenie toru spod norm hałasu nie oznacza zgody na nieograniczony hałas. Automobilklub inwestuje m.in. w tłumiki i ekrany akustyczne, jednak spełnienie obecnych norm wymagałoby ogromnych nakładów i rozwiązań, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu toru.
"Nie da się samochodów i motocykli sportowych ściszyć do zera. A żeby było tak cicho, jak życzą sobie tego mieszkańcy i przepisy, musielibyśmy ekrany akustyczne wybudować przy krawędzi toru, co jest niezgodne z homologacją i kwestiami bezpieczeństwa, a najlepiej taki tor zamknąć dużą kopułą. Ale to jest nierealne" - stwierdził Bieliński.

