Żabka zhackowana tuż po ogłoszeniu planowanego przejęcia przez Kanadyjczyków
Chodzi o obniżenie wartości akcji?
Portal niebezpiecznik.pl poinformował w poniedziałek późnym wieczorem o zhackowaniu serwerów sieci Żabka. Jak przekazano, złodziej danych oferuje je na sprzedaż w sieci za "śmiesznie niską cenę" - 5000 euro. Informacje o atakach rozesłano do mediów i firm współpracujących z siecią.
Z informacji od atakującego wynika, że z serwerów Żabki wykradł dane osobowe (głównie pracowników i kontraktorów), dokumentację projektową, kod źródłowy czy dane dostępowe.
Biuro prasowe sieci po 22:20 potwierdziło, że w ubiegłym tygodniu wykryto "nieautoryzowany dostęp do wybranych zasobów technicznych wspierających wymianę informacji między franczyzodawcą a franczyzobiorcami". Sieć zapewniła, że "Bezpieczeństwo danych transakcyjnych i usług konsumenckich, poufność danych aplikacji "Żappka" oraz działalność operacyjna pozostają nienaruszone. Zgodnie z naszą obecną wiedzą, sprawca uzyskał dostęp do systemu kolejkowania zgłoszeń". Po wykryciu incydentu sprawa została przekazana do inspektora danych osobowych w Żabka Polska i zgłoszona do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, a także do organów ścigania.
Niebezpiecznik zapytał, czy problemy występujące w ostatnich dniach z naliczaniem rabatów w sklepach Żabka są wynikiem ataku. Zapewniono, że nie. Miał to być błąd wewnętrzny.
Portal zajmujący się bezpieczeństwem w sieci przyznaje, że incydent jest bardzo dziwny, bo atakujący nie chce zarobić na wykradzionych danych. Po drugie, do incydentu dochodzi tuż po tym, jak ogłoszono chęć przejęcia sieci przez Kanadyjczyków (o czym pisaliśmy TUTAJ). Może tu chodzić o obniżenie wyceny spółki.
Niebezpiecznik poleca klientom Żabki, by byli wyczuleni na próby kontaktu w sprawach związanych z tą siecią handlową. Mowa o konkursach, ofertach czy promocjach. Może się okazać, że ktoś próbuje wyłudzić nasze dane.

