Reklama

Jest więcej informacji w sprawie dramatu w regionie. 20-latek z zarzutem zabójstwa

zdjęcie ilustracyjne, archiwum | fot. Policja
zdjęcie ilustracyjne, archiwum | fot. Policja

Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w Trzciance.

Policjanci wezwani do awantury domowej zostali zaatakowani przez 20-latka. Wówczas padły strzały. Policjant i napastnik trafili do szpitala. 20-latek wcześniej zaatakował swojego ojca. Życia mężczyzny nie udało się uratować.

Do sprawy wraca Radio Poznań. Mieszkaniec Trzcianki usłyszał cztery zarzuty, w tym zabójstwa ojca ze szczególnym okrucieństwem i usiłowania zabójstwa policjanta. Mężczyźnie grozi dożywocie. Pozostałe zarzuty dotyczą napaści na funkcjonariusza oraz gróźb wobec sąsiada.

Podejrzany przebywa w szpitalu, a jego obrażenia nie zagrażają życiu. Tam przeprowadzono z jego udziałem czynności procesowe.

"Podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia i częściowo przyznał się do postawionych mu zarzutów. Będą one wymagały procesowej weryfikacji poprzez uzupełniające przesłuchania świadków" - powiedziała Radiu Poznań prokurator rejonowa w Trzciance, Magdalena Roman. "Wskazał podejrzany na motywy, niemniej jednak nie chciałabym tego ujawniać, albowiem one przedstawiają poniekąd jakąś linię obrony podejrzanego. Celem sprawdzenia tej linii obrony musimy pewne czynności wykonać i nie chciałabym uprzedzać faktów. Nie chciałabym, żeby świadkowie po prostu znali treść wyjaśnień podejrzanego" - dodała.

Według najnowszych ustaleń, 20-latek zaatakował ojca około metrowym mieczem. Najpierw ranił go w mieszkaniu, a następnie przed blokiem uderzył policjanta, który osłonił się ręką przed ciosem w głowę. Chwilę później ponownie zaatakował ojca, zadając mu ciosy w okolice szyi i głowy. W tym czasie rannemu mężczyźnie pomocy udzielali ratownicy medyczni wezwani przez sąsiadów. Mężczyzna zmarł po 10 minutach.

Badania nie wykazały, by 20-latek był pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Ostatecznie potwierdzą to wyniki badań krwi. Prokuratura wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie.

Poszkodowany policjant przebywa w szpitalu, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. 20-latek wcześniej nie był karany, a policja nie interweniowała w jego rodzinie.