Ta porażka wstydu nie przyniosła. Lech Poznań - Benfica Lizbona 2:4
W meczu 1. kolejki grupy D Ligi Europy Lech Poznań przegrał przy Bułgarskiej z Benfiką Lizbona.
Gospodarze zapowiadali otwartą grę bez żadnych kompleksów i tak rzeczywiście było - lechici od razu rzucili się do ataków i w pierwszych minutach kilka razy zagrozili bramce gości.
Niestety, podczas jednej z akcji Benfiki chcący zablokować wycofywaną spod linii końcowej piłkę zagrał ręką, co zakończyło się rzutem karnym. Do futbolówki podszedł Pizzi i z łatwością oszukał Bednarka.
Goście dłużej utrzymywali się przy piłce, nie przekładało się to jednak na okazje, a miejscowi tylko czyhali na kontrataki. Po kwadransie było już 1:1: Czerwiński urwał się prawą stroną, zagrał piłkę w okolice 5. metra, a wbiegający Ishak nie zmarnował okazji.
Mecz mógł się podobać, podobnie jak gra Lecha. Gospodarze szukali drugiego gola i byli bardzo blisko - po rzucie rożnym do strzału z 7. metra doszedł Moder, ale po jego strzale piłka uderzyła w poprzeczkę.
Oba zespoły grały dość ofensywie, podejmowały ryzyko, więc bramki wisiały w powietrzu. Ostatecznie na przerwę z prowadzeniem schodzili goście: po ładnej akcji piłka trafiła na prawą stronę, Gilberto dośrodkował na 5. metr, a Nunez wykorzystał bierność obrońców i zdobył gola.
Tuż po zmianie stron kluczową interwencją popisał się Crnomarković, wybijając piłkę z linii bramkowej. Chwilę później lechici znów się cieszyli - po świetnej akcji celnie uderzył Kamiński, golkiper zdołał odbić piłkę, ale ta trafiła do Ishaka, który z bliskiej odległości posłał ją do siatki.
To nie był koniec emocji, bo oba zespoły atakowały. Kolejny cios zadali goście: Nunez efektownie ograł w polu karnym Crnomarkovicia i płaskim, mierzonym strzałem pokonał Bednarka.
Trener gości zaczął wprowadzać zmiany, ewidentnie starając się zabezpieczyć tyły. Lech z kolei się rozpędzał, szukał okazji i stworzył sobie kilka całkiem niezłych: strzały Kaczarawy (był praktycznie sam na sam z bramkarzem) czy Tiby dawały nadzieję na wyrównanie. Niestety, choć ambicji i woli walki nie zabrakło, to trzeciego gola już tak, ponadto już w doliczonym czasie gry efektowną, zespołową akcję wykończył Nunez, kompletując hattricka.
Pomimo porażki trudno mieć do Lecha pretensje. Kolejorz z dużo silniejszym rywalem zagrał będąc wiernym swoim ideałom, starając się wykorzystać swoje atuty ofensywne, a nie murując dostęp do własnej bramki. Efekt to świetne widowisko i bezcenne doświadczenie, które może zaprocentować w kolejnych spotkaniach.
Lech Poznań - Benfica Lizbona 2:4 (1:2)
Składy:
Lech: Bednarek - Czerwiński, Dejewski, Crnomarković, Puchacz (Kraweć 74') - Skóraś (Awwad 90'), Tiba, Moder, Kamiński (Marchwiński 67') - Ramirez (Muhar 67') - Ishak (Kaczarawa 74')
Rezerwowi: Malenica - Kraweć, Rogne, Muhar, Marchwiński, Kaczarawa, Szymczak, Awwad, Klupś, Niewiadomski
Benfica: Vlachodimos - Grimaldo (Tavares 67'), Vertonghen, Otamendi, Gilberto - Pizzi (Silva 46'), Gabriel, Taarabt (Weigl 62')- Waldschmidt (Pedrinho 62'), Nunez Ribeiro, Everton (Jardel 87')
Rezerwowi: Cervi, Chiquinho, Ferro, Gonclaves, Jardel, Leite, Pedrinho, Raos, Seferović, Silva, Tavares, Weigl
Bramki: Ishak 15', 48' - Pizzi 9' (k), Nunez Ribeiro 42', 60', 90'
Kartki: Crnomarković 17' (żółta), Muhar 90' (żółta),
Sędzia: Nikola Dabanović (Czarnogóra)



Najpopularniejsze komentarze